Dziś dotarła do mnie wyjątkowa przesyłka, a w środku zdjęcie z podpisem człowieka, który z niesamowitą skromnością zmienia oblicze współczesnego himalaizmu. Andrzej Bargiel, bo o nim tu mowa, to postać, która udowodniła, że najwyższe szczyty świata można zdobywać i opuszczać na własnych zasadach. Mający obecnie 37 lat sportowiec stał się dla wielu symbolem nowej ery eksploracji. To epoka, w której nie liczy się tylko samo wejście na szczyt, ale przede wszystkim styl, w jakim się to robi. 🏔️❄️🎿
Pan Andrzej konsekwentnie rezygnuje z użycia dodatkowego tlenu z butli, polegając wyłącznie na wydolności własnego organizmu, co w ekstremalnie rzadkim powietrzu powyżej 8000 metrów jest wyzwaniem balansującym na granicy ludzkiej wytrzymałości. Od lat realizuje on swój autorski projekt „Hic Sunt Leones”, którego celem jest nie tylko zdobywanie najwyższych szczytów Ziemi, ale przede wszystkim bezpieczny zjazd z nich na nartach. Dzięki połączeniu szybkości, lekkości i technicznego mistrzostwa stał się pionierem, a otrzymanie pamiątki od kogoś, kto z taką determinacją realizuje swoją wizję, jest dla mnie szczególnym wyróżnieniem.
Przełomowym momentem, który przyniósł mu globalną sławę, był lipiec 2018 roku, kiedy to jako pierwszy człowiek w historii dokonał pełnego zjazdu na nartach z wierzchołka K2 (8611 m n.p.m.) do samej podstawy góry. K2, nazywana „Górą Mordercą” ze względu na trudności techniczne i wysoki współczynnik śmiertelności, uchodziła za miejsce, z którego zjazd narciarski jest niewykonalny. Bargiel wytyczył tam jednak nowatorską linię, łącząc cztery różne drogi wspinaczkowe, co wymagało nie tylko perfekcyjnych umiejętności narciarskich, ale i ogromnej odwagi w pokonywaniu takich sekcji jak legendarny Komin Bottleneck czy trawers Messnera. Sukces ten otworzył drogę do jego kolejnego wielkiego wyzwania, jakim było zmierzenie się z najwyższym punktem globu.
We wrześniu 2025 roku Bargiel dokonał kolejnego historycznego wyczynu, zdobywając Mount Everest (8848 m n.p.m.) bez wspomagania tlenowego i zjeżdżając z jego szczytu na nartach. Wybrał termin jesienny, aby uniknąć tłumów i zmierzyć się z górą w jej surowszym, bardziej naturalnym obliczu. Wspinaczka na szczyt zajęła mu około 16 godzin, a sam zjazd był popisem determinacji – narciarz musiał pauzować w Obozie II ze względu na ograniczoną widoczność, by następnego dnia sforsować niebezpieczny Lodospad Khumbu bez użycia poręczówek. To osiągnięcie, dopełnione wcześniejszymi zjazdami z Broad Peak (2015) oraz Gaszerbrumów I i II (2023), ugruntowało jego pozycję jako sportowca, który jako pierwszy w historii zjechał na nartach ze wszystkich ośmiotysięczników Karakorum oraz z dachu świata.
Wszystkich, którzy chcieliby bliżej poznać kulisy wypraw, zobaczyć niesamowite materiały z jego historycznych zjazdów lub śledzić kolejne ambitne plany, gorąco zachęcam do odwiedzenia oficjalnej strony Andrzeja Bargiela. Znajdziecie tam mnóstwo inspiracji oraz dowodów na to, że pasja nie zna granic.
Serdecznie dziękuję Panu Andrzejowi za to zdjęcie z podpisem, jest to dla mnie super pamiątka. Życzę wielu kolejnych sukcesów i zawsze bezpiecznych powrotów z każdej wyprawy! 😊
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz